czwartek, 30 kwietnia 2015

Rozdział 17

"Podeszłam do drzwi i otworzyłam je... 
Zobaczyłam w nich wielką niespodziankę !" 
W drzwiach stała Kasia
Ucieszyłam się gdy ją zobaczyłam.W końcu dawno jej nie widziałam
- Hej Patka- Rzuciła mi się na szyje. 
- Cześć - Objęłam ją również. 
- Martwię się o Was... - Kasia westchnęła. 
- Hm...? O nas? - Podniosłam brew. 
- No tak...!Wiesz... Ciebie i Jasia. 
- Mhm - Wywróciłam oczami. 
- Byłam u niego... 
- On jest chory !- Przerwałam Kasi. 
- Patrycja co mu zrobiłaś? 
- Co?! Ja mu ?! To on na mnie nawrzeszczał i chciał mnie uderzyć! 
- Mam już dosyć... - Westchnęła Kaśka
- Kasia czego ? 
- Was! Ciągle coś wymyślacie!
- Wiem... Nie rozumiem już nic... Przecież kiedyś jak go oglądałam to wydawał się taki idealny... 
- Jest idealny... Byłaś Firanką!? 
- Jasne , że tak! Chciałabym żeby się zmienił... Kocham go. 
- Patka... Ty to jesteś dopiero ambiwalentna! Przed chwilą powiedziałaś,że jest chory! 
- Sama nie wiem - Oparłam się o ścianę. 
- Zastanów się! On cię kocha... Pociął się przez to,że uciekłaś. 
- A co miałam zrobić jak na mnie nawrzeszczał i kazał uciekać? - Wyrzuciłam ręce w górę. 
- Dobrze już dobrze... Nie denerwuj się. Już nie będę Ci mówić co dalej. 
- Przepraszam... Zdenerwowałam się... Znów!
- Dobrze... Nic się nie stało! - Kasia posłała mi uśmiech. 
- A co masz mi mówić dalej ? 
- Na pewno chcesz wiedzieć ? 
- Jasne! 
- Słuchaj... Może zaboleć... 
- Wal prosto z mostu Kaśka. 
- No wiesz... Nicole jest w ciąży...
- W CIĄŻY ?! 
- Tak... Z Jankiem. Pierwszy tydzień... 
- Nie wierze! Nie wierzee! Co za... Może mi jeszcze będzie mówił,że mnie kocha!!- Usiadłam pod ścianą i zakryłam twarz.  
- Patrycja spokojnie... Chodź nad morze odprężysz się! Pójdę do swojego pokoju się przebrać. 
- Okey. - Wyjęczałam. 
- Nic sobie nie zrób. - Kasia zamknęła drzwi. 
Wstałam z podłogi i chwyciłam za telefon. 
Trzy połączenia od Jasia. Oczywiście nieodebrane.  
Rzuciłam telefonem. Telefon rozpadł się na części. 
Wstałam z podłogi i otarłam łzy.Chwyciłam za strój i ponownie go ubrałam. 
Wyszłam na korytarz. Kasia już czekała przy drzwiach.
- Pati nie płacz. Szkoda twoich nerwów.
- Twój brat to dupek.I powtarzam to setny raz! - Syknęłam. 
Kasia chwyciła mnie za rękę i pociągła w stronę windy. 
Godzina 18:00. 
Doszłyśmy z Kasią na plaże. 
- Jak tu ładnie. - Usiadłam na ręczniku. 
- No... Idę do wody idziesz? 
- Jasne. - Pobiegłam w stronę morza. 
- Jaka zimna woda. - Kasia trzęsła się. 
- Ciepło... Idę tam popłynąć  - Wskazałam palcem na małą wysepkę. 
- Ja z Tobą! - Kasia zaczęła płynąć w moją stronę.
Zrobiło się późno,a ja zrobiłam się zmęczona. 
Wyszłyśmy z wody i ruszyłyśmy w stronę hotelu. 
- Ile dni tutaj jeszcze będziesz? - Z ust Kasi padło pytanie. 
- Szczerze mówiąc to nie wiem. Co ja mam tam w Polsce robić? Jasiu się świetnie bawi z Nicolą to co tam po mnie? 
- Patka świat nie kręci się tylko wokół Janka. Wrócisz kiedyś jeszcze do Polski...?
- Nie wiem Kasia... Nie zastanawiam się nad tym. Masz rację! Może tu sobie jakoś życie ułożę...?
Kasia trochę posmutniała.
- Nie martw się! To nic pewnego! Teraz może chodźmy po coś do jedzenia ? 
- Jasne! Jestem głodna. - Kasi polepszył się humor. 
Na ulicy stał Grek z budką w której były kebaby. Zamówiłam dwa i poszłyśmy dalej.
- Zabawiłyśmy na tej plaży - Zaśmiała się Kasia. 
- Taak... Zdecydowanie. Która godzina? 
- 19:30. Zaraz będziemy w hotelu. 
Kiedy doszłyśmy do hotelu była w nim jakaś dyskoteka. 
Kasia chwyciła mnie za rękę i ciągła mnie na parkiet. Po chwili już dobrze się na nim bawiłyśmy. 
Przetańczyłam kilka piosenek i byłam strasznie zmęczona. Ledwo stałam na nogach.
Wzięłam ręcznik  i poszłam do swojego pokoju. 
W pokoju zapaliłam lampkę i położyłam się na łóżku.
- Nie będę przeciągać... Idę się umyć i idę spać - Myślałam. 
Wyciągnęłam z szafy piżamę i weszłam do toalety.
Wzięłam ciepły prysznic i włożyłam na siebie krótkie spodenki oraz bluzkę. 
Rozpuściłam włosy i zaczęłam je czesać. 
Zerwałam się z krzesła kiedy usłyszałam że ktoś puka. 
- Może to Kaśka! - Podbiegłam do drzwi. 
Otworzyłam je a w progu stał Jasiu.
Chciałam je zamknąć, ale nie dałam rady ponieważ zablokował je nogą. 
- Co tu szukasz?! 
- Jaka niemiła jesteś słoneczko... Witaj...
- Swoją ciężarną dziewczynkę zostawiłeś?! - Cofałam się w tył aby uniknąć objęcia przez Janka.
- Oj tam. Jaką znów ciężarną? 
- Nie udawaj idioty. - Oparłam się o ścianę.
- Tęskniłem Kochanie.- Jaś położył obok mojej głowy swoje dłonie. 
- Tak? Ja za tobą nie. - Przeszłam dołem pod jego pachą. 
- Nie uciekaj. Przepraszam cię nie chciałem na Ciebie nawrzeszczeć - Jasiu przeczesał ręką włosy.
- Który raz ja to słyszę...? 
- Przecież wiesz, że cię kocham. 
- Ta... Właśnie widzę. Nicole jest na to dowodem... 
- Ona nic nie znaczy. Tylko ty jesteś wszystkim. 
- Nie kłam. Jesteś okropny! - Próbowałam nie patrzeć w jego duże piękne brązowe oczy. 
- Kocham cię , i wiem , że ty mnie też... 
- Nieprawda! - Wrzasnęłam
Jasiu przejechał swoją ręką po moich plecach co bardzo mnie podnieciło...
- Na pewno? - Jaś zaczął całować moje usta. 
 Próbowałam odepchnąć Jasia , lecz nie dałam rady.
Jasiu rzucił mnie na łóżko i podparł się rękoma obok mojej głowy... 
- Czy teraz też mi powiesz, że mnie nie kochasz i nic do mnie nie czujesz? - Wyszeptał w moje ucho.  
=============================================================================
Rozdział 17 :* Kolejny pojawi się w Poniedziałek / Wtorek na grupie FB będzie informacja. 
*ASK -  http://ask.fm/Patkam123456jd
*Grupa na FB - https://www.facebook.com/groups/466962393457922/
*Piszcie komentarze:* 

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Rozdział 16

"Czas było wychodzić na samolot... Stanęłam przed drzwiami... I zaczęłam zastanawiać się czy na pewno chcę lecieć... Czy nie lepiej tu zostać.. ? " 
Czuje miłość do niego..., ale przecież kilka godzin temu chciał mnie uderzyć... 
Wzięłam głęboki wdech i wsiadłam do samolotu. 
Przez dwie godziny spałam. Obudziłam się gdy już lądowałam... 
Przetarłam oczy i zaczęłam się szykować do wyjścia. 
Stanęłam przed ogromnym lotniskiem gdzie kręciło się dużo osób... 
Zagryzłam wargę i podeszłam do taśm po swoją walizkę. 
Po wzięciu walizki rozejrzałam się by dostrzec gdzieś mojego tatę. 
Nie było go więc trochę się wystraszyłam , ruszyłam w stronę wyjścia. 
- Może przed wejściem na mnie czeka ? - Myślałam. 
Ponownie się rozejrzałam i nigdzie go nie było... 
Usiadłam na swoją walizkę. Nogi miałam jak z waty... 
- Mam do niego przyjechać, a on nawet po mnie nie przyjdzie ? Miał czekać na mnie... Ja się tutaj zgubię... 
Ja to mam szczęście... Teraz może się okaże , że tata ma mnie głęboko w dupie.- Klasnęłam w ręce kiedy zobaczyłam, że idzie. 
- Noo... Proszę... W końcu jesteś... Myślałam, że mnie wystawiłeś do wiatru - Wywróciłam oczami. 
- Jestem , były korki na mieście. Zawsze byłaś słonko przewrażliwiona... - Tato posłał mi uśmiech. 
- Wiem... Niestety muszę się z tym pogodzić... 
- No dokładnie. Widzę , że zmądrzałaś.- Zaśmiał się.
- Haha... Tato dorosła już jestem. 
- Może i tak , ale dla mnie i tak będziesz moją małą kochaną córeczką. 
- Oj już nie przesadzaj. 
- Wstawaj  z tej ziemi jedziemy do hotelu. -  Tata wyciągnął rękę w  moją stronę. 
Kiedy jechaliśmy samochodem tato zaczął temat: 
- Patrycja , a co mi kilka dni temu mówiłaś , że chcesz zostać w Legnicy... Przecież tam nie mamy domu. 
- Nie... ? Ja nie wiedziałam - Zaśmiałam się niezręcznie. 
- Nie strugaj ze mnie głupka... Co tam za chłopaka masz? - Zostałam szturchnięta łokciem taty. 
- Ja chłopaka ? ... Nie coś ty! 
Tato spojrzał na mnie i wtedy coś we mnie pękło. 
- Ech to taki jakby przyjaciel... Ale jeszcze do niczego poważnego nie doszło. - Oczywiście skłamałam. 
- Mhm.. A jak ma na imię? 
- Jasiu... - Wymamrotałam. 
- Jasiu ? Przecież jak chodziłaś do gimnazjum to miałaś pełno jakiś plakatów na ścianach z jakimś Dąbrowskim. Też się podniecałaś jakimś Jasiem.
- Tatoo!! J. JDabrowskim! Tak to prawda... - Na mojej twarzy pojawiły się rumieńce. 
- To z nim chodzisz ? 
- Nie chodzę z nim tylko się z nim przyjaźnie. Tak z nim... 
Znaleźliśmy się w moim pokoju. Tato położył moją walizkę po czym oznajmił : 
- Za 3 godziny będzie obiad. Przyjdę po Ciebie. Ja mam pokój obok. 
- Dobrze. Spotkamy się przy schodach. 
Rzuciłam się na łóżko i westchnęłam...
Tak bardzo byłam znów zła na Jasia za to, że chciał mnie uderzyć, ale czułam , że bardzo za nim tęsknie.
Chwyciłam  w ręce telefon. Janek dzwonił dwa razy...
Odłożyłam telefon. Chcę odpocząć. Nie mam ochoty się teraz zamartwiać i smucić. 
Ubrałam strój kąpielowy i chwyciłam za ręcznik kąpielowy. 
Ruszyłam w stronę wyjścia. Kiedy wyszłam z hotelu zauważyłam basen. 
Miałam zamiar iść nad morze , ale jeśli tu jest basen to czemu tu się nie pokąpać ? 
Weszłam do zimnej wody i zaczęłam pływać. 
Zegar wybił godzinę 15 : 00. Musiałam wyjść z basenu i przebrać się. Za 30 minut muszę zejść na obiad. 
Pobiegłam do swojego pokoju. Chwyciłam za ubrania i wbiegłam do toalety. 
Uczesałam włosy i weszłam pod prysznic. Moje ciało oblał zimny strumień wody. 
Ubrałam na siebie krótkie miętowe spodenki i czarną bluzkę na ramiączkach.
Do mojego pokoju zapukał tata. 
Wybiegłam z pokoju i razem z tata poszłam w stronę stołówki. 
Obiad minął przyjemnie w radosnej atmosferze. 
Tato zaproponował mi spacer... 
Z chęcią się zgodziłam. Poznam trochę otoczenie... 
Szliśmy ulicą. Mimo tego że było po godzinie 16 to było bardzo gorąco. 
Rozmawialiśmy z Tatą o mojej osiemnastce. Opowiedziałam mu również o Mamie. 
- O wilku mowa !  - Krzyknął nagle tata. 
Na plaży gdzie spacerowaliśmy szła mama ! 
Serce biło mi bardzo szybko! Poczułam ulgę i radość! 
Podbiegłam bliżej mamy.  Na twarzy mamy pojawił się uśmiech. 
- Mamo gdzie byłaś ?! 
- Szukałam Taty ! - Mama rzuciła się tacie na szyję. 
- Przepraszam cię. Nie powinnam zaczynać tej kłótni 
- To nie twoja wina...  
Jakie to słodkie...  W końcu rodzina w komplecie ! 
Wszyscy razem wróciliśmy do hotelu. 
Uradowana poszłam do swojego pokoju.
Odłożyłam torebkę na fotel i włączyłam TV. 
Po co to zrobiłam ?  Przecież w TV lecą same kanały Greckie.
Wywróciłam oczami i usłyszałam pukanie do drzwi .
- Hm coś się stało tacie ? - Błagałam w myśli oby tylko nie. 
Podeszłam do drzwi i otworzyłam je... 
Zobaczyłam w nich wielką niespodziankę !
==================================================================
Mamy kolejny rozdzialik :) .
Przepraszam was , że nie dałam rady wczoraj...
Kolejny rozdział pojawi się w CZWARTEK LUB PIĄTEK! .
Na mojej grupie na FB się to pojawi dokładniej w który dzień !
* Wbijać na aska!
* Piszcie komentarze bo motywują!
* Grupa na FB : Czytelnicy bloga Jdabrowsky & Patrycja

niedziela, 26 kwietnia 2015

Informacja!

                                                               UWAGA ! UWAGA!
                                                     
                                                           WITAJCIE KOCHANI! 
Chciałabym oświadczyć ze smutkiem... Że dzisiaj niestety nie dam rady napisać rozdziału... 
Bardzo Was przepraszam, ale dzisiaj mam tyle rzeczy na głowie... 
Niedziela, święto , kościół... Sami chyba rozumiecie... 
Ale napiszę Wam mój cytat :) Mam nadzieję , że to poprawi Wam Humor... :) 

"Nie wiem jakie są jego włosy w dotyku.. 
Nie wiem jakich używa perfum... 
Nie mam pojęcia czy na pewno ma na imię Jaś... 
Nie wiem czy jego dłonie są gładkie... 
Niby wiem o nim wszystko, ale nie wiem o Nim nic... 
Kocham  nieznaną mi osobę... 
Cenię ją bardziej niż Samą Siebie... ! 
A on nie zna nawet mojego imienia..." 
~PatkaJŚ. 2015r. 
Rozdział pojawi się na 100% jutro. Czekajcie ! I jeszcze raz Was przepraszam ! 

wtorek, 21 kwietnia 2015

Rozdział 15 !

"Poczułam jak Jaś mnie popchnął przez co położyłam się na łóżku. Dziwnie się poczułam , ponieważ Jasiu podtrzymywał się  po obu stronach mojej głowy na swoich rękach i całował moje usta. 
Czułam się dobrze. Chwyciłam go za bluzkę i przyciągnęłam go do siebie ....  
Rano obudziłam się  w ramionach Janka. Byłam zmęczona i obolała. 
Wstałam z łóżka i poszłam na górę do swojego pokoju. 
Sięgnęłam po czyste ubrania i weszłam do toalety.  Weszłam pod prysznic. Moje ciało oblał ciepły strumień wody.  Na nogi wsunęłam jeansy i czarną bluzkę. Rozpuściłam włosy i wyszłam z toalety. 
Sięgnęłam po torbę i spakowałam swoje ubrania. Wyszłam z pokoju i ruszyłam w stronę pokoju w którym spał Kamil. Weszłam powoli do pokoju. Kamil nadal spał... Poprawiłam jego kołdrę. Następnie zeszłam po schodach do kuchni. Robiąc kanapki na śniadanie usłyszałam zaspany głos Jasia. 
- Cześć. - Podszedł do mnie i musnął moje usta. 
- Hej. - Posłałam w jego stronę uśmiech. 
- O której masz zamiar jechać ? 
- O godzinie 11:00 mam zamiar wyjść. Chcę jeszcze jechać do swojego domu spakować się i odebrać bilety. 
- Może cię zawieść ? - Jaś zaproponował niechętnie. 
- Nie dzięki. Nie chcę robić Ci problemu... 
- Nie daj się prosić. 
- No dobra... -  Podałam talerz kanapek na stół. 
- Świetnie. Zaraz się pójdę ubrać. - Jasiek sięgnął po kanapkę. 
- Okej. Nie spiesz się. 
- Patrycja... Musisz wyjeżdżać ? - Jaś wstał od stołu. 
- Tak... Muszę. Sama nie chcę tego robić. 
- Dobra idę się ubrać. 
Wstałam od stołu i poszłam do Kamila. Kiedy weszłam do jego pokoju Kamil siedział zapłakany na łóżku. 
Podeszłam do niego i zaczęłam : 
- Kamil co się stało ? 
- Mama... Gdzie moja mama ? 
- Przyjedzie po Ciebie nie martw się ... - Posłałam mu uśmiech
- A co jeśli nie? - Kamil przytulił się do mnie. 
- Na pewno przyjedzie. Nie martw się - Objęłam go. 
- No zgoda... Jeżeli tak mówisz to przyjedzie... 
- Nie zamartwiaj się księciu. Wstawaj i się ubieraj. W kuchni czeka na Ciebie śniadanie.
Wyszłam z pokoju. I poszłam do kuchni. Usiadłam przy blacie rozmyślając o moim wyjeździe. 
Kamil jadł śniadanie gdy ktoś zadzwonił do drzwi 
- To mama! - Zerwał się i krzyczał Kamil. 
Poszłam otworzyć. Faktycznie! Stała w nich Angela. 
- Hej Patka, przyszłam po Kamila.
Kamil pobiegł na górę wziąć swoje rzeczy. 
- Hej. Okey. Wejdziesz? 
- Nie dziękuje. Nie dzisiaj. 
Kamil pożegnał się z Jasiem następnie ze mną i wyszedł z Angelą.  
Zamknęłam drzwi. Poszłam w stronę salonu i rzuciłam się na kanapę wypuszczając powietrze z ust. 
Jasiu wyszedł ze swojej sypialni. Na jego twarzy widać było grymas. 
Podniosłam brew i ochrypłym głosem zaczęłam: 
- Coś się stało? 
- Wszystko się stało! - Nagle z stołu poleciał wazon z kwiatami i filiżanka z kawą. 
Przestraszyłam się! Zarzuciłam na siebie kurtkę i założyłam pospiesznie trampki. 
Wbiegłam na górę po torbę i zbiegłam na dół. 
Jasiu siedział na kanapie , trzymał się za głowę i łzy leciały mu po policzkach. 
Zdziwiłam się i podeszłam do niego... To był zły ruch... 
- I co tu jeszcze robisz ?! Uciekaj do swojego taty! Masz tu źle! Okropnie idź stąd! - Jasiu podniósł rękę. 
Wystraszyłam się i wybiegłam z jego domu. Co sił w nogach biegłam na dworzec... 
- Naprawdę... ? On chciał mnie uderzyć ? ... - Moje myśli chodziły mi po głowie.
Wysiadłam na stacji. Ruszyłam w stronę domu.
Kiedy doszłam w skrzynce były już bilety.  Weszłam do środka. 
Zabrałam potrzebne rzeczy i ruszyłam z powrotem na dworzec. 
W pociągu było dużo ludzi. Moje myśli były nienormalne. 
               *                                                *                                    
Na lotnisku miałam jeszcze 2 godziny. Pochodziłam trochę po nim i pozwiedzałam. Poszłam do sklepu po jakąś gazetę, aby nie nudzić się w samolocie. 
Dużo myślałam o Janku. Mimo , że zrobił tyle złego to już ochłonęłam  i znów mi go brakowało. 
Czas było wychodzić na samolot... Stanęłam przed drzwiami... I zaczęłam zastanawiać się czy na pewno chcę lecieć... Czy nie lepiej tu zostać.. ? 
=========================================================================
 Mamy rozdział 15 !! Następny rozdział (16) będzie w niedziele. Gdy nie dam rady w niedziele dam jakieś info na grupie na FB , albo na blogu. 
Zapraszam was na aska : http://ask.fm/Patkam123456jd 
* Zapraszam na grupę na Facebooku : https://www.facebook.com/groups/466962393457922/
* Piszcie Komentarze !! :DD = Megaa motywują == 

piątek, 17 kwietnia 2015

Rozdział 14

"- Jasiu jesteś ?!
Nikt nic nie odpowiedział... W domu  Jasiu nie zostawił przecież żadnej karteczki. Usiadłam w kącie myśląc gdzie jeszcze mogę go znaleźć..." 
Nic nie przychodziło mi do głowy. 
Postanowiłam zadzwonić do niego. Jednak nie odbierał. Spostrzegłam na blacie telefon Jasia. Wywróciłam oczami...
Przypomniało mi się, że  mówił mi kiedyś o pokoju do którego nie mogę wchodzić. Postanowiłam jednak do niego pójść.  Musiałam czy tego chciałam czy nie... 
Wchodząc coraz  wyżej miałam ochotę się cofnąć! Co jeśli tam  będzie coś czego nie powinnam zobaczyć ? Może on też jest jakimś psychopatą? Nie... Nawet nie wolno mi tak myśleć...
Stanęłam przed drzwiami i głośno westchnęłam. Nacisnęłam na klamkę i znalazłam się w wielkim pokoju. W pokoju stała plazma, a obok niej PS3. 
W pokoju było wiele półek na których stało wiele figurek i zdjęcia jakiś dziewczyn. 
Na półce zauważyłam Guzik Youtube. Czyli jednak Jasiu był Youtuberem. To Jdabrowsky... 
Szczęka mi opadła. Czyżby to naprawdę  on? Jak byłam dzieckiem zawsze o tym marzyłam by znaleźć się w jego domu... Zamknęłam za sobą drzwi i ujrzałam kanapę  na której leżał Jasiu z Kamilem.
Kamil to syn Angeli. Ostatnio go widziałam gdy chodziłam z Angelą do gimnazjum. Czyli Kamil ma już 4 lata. Spojrzałam jeszcze raz na Jasia... Tak słodko razem wyglądali... Tak naprawdę to cholernie go kocham... Tylko czemu daje mu do zrozumienia, że go nienawidzę? Jestem człowiekiem ambiwalentnym*... 
Wzięłam koc i okryłam ich. Zeszłam na dół do kuchni w celu zrobienia herbaty. 
Usiadłam przy blacie i rozmyślałam o rodzicach. Nagle usłyszałam zaspany głos Jasia : 
- Widzę, że byłaś w moim pokoju. 
- Jasiu , ja musiałam. Bałam się o ... 
- Patka nie tłumacz się. Rozumiem martwiłaś się o mnie- Przerwał mi Jasiu. 
- Czytasz mi w myślach... - Zaśmiałam się ironicznie
- Dokładnie. Angela przywiozła wcześniej Kamila.
- Wiem widziałam. Już się poznaliście? 
- Jasne to mega dzieciak! Już go bardzo lubię! 
Naszą rozmowę przerwało połączenie. Dzwonił do mnie mój ojciec.  Bardzo się  zdziwiłam... 
- Halo tato ? 
- Cześć Patrycja. Nie martw się o mnie. Nadal żyje. 
- Cześć. Bardzo się martwiłam. Cieszę się niezmiernie , że nadal żyjesz. 
- Ja myślę. Co z mamą wiesz coś? - Tata miał bardzo słaby głos..
- Gdzieś zginęła. Martwię się o nią. Tato , a ty gdzie jesteś ? 
- Ja jestem w Grecji. Na Krecie. Znów ? Zginęła? 
- Podejrzewasz coś? - Zdziwiłam się !
- Tak. Dzwoniła do mnie wczoraj po południu. Podejrzewam , że jest w Grecji szuka mnie.
- Pokłóciliście się?
- Tak. Patrycja musisz mi pomóc ją znaleźć! 
- Tato ja nie mogę chcę zostać w Legnicy!
- Legnicy? 
- Długa historia opowiem Ci ją kiedyś. Obiecuje ...
- Dobrze córeczko. Zależy Ci na mamie ? Jeśli tak to pomóż mi ją znaleźć. Jutro będzie bilet. Przylecisz do mnie. Ja kończę. Pa kocham cię córeczko. 
- Pa...- Rozłączyłam się. 
Wstałam i wtuliłam się do Jasia. Staliśmy tak kilka minut w ciszy przytuleni. Ciszę przerwał głos Kamila: 
- Jasiu! Obejrzymy jakąś bajkę ? Proszęęę....
- Jasne księciuniu! Idź coś poszukać. Zaraz do Ciebie przyjdę ! 
Podniosłam głowę do góry i spojrzałam w brązowe oczy Jasia. 
- Miśku co się dzieje ? - Usłyszałam z ust Jasia. 
- Nie miśkuj mi tu ! - Zasyczałam.
- Uspokój się. Wystraszysz Kamila! 
- Muszę od Ciebie odejść - Odwróciłam się tyłem do Jasia.
- Odejść?! Dobrze się czujesz?! Nigdy ! 
- Nie krzycz na mnie! - Usiadłam przy blacie. Łzy niepowstrzymanie leciały po moich polikach.... 
- Przepraszam Cię. - Jasiu wytarł swoją dłonią moje łzy. 
- To nie moja wola. Muszę pomóc szukać tacie mamy. 
- Jadę z Tobą ! Nie zostawię cię!
- Muszę jechać sama... 
- Patrycja ja cię cholernie kocham! 
- Nie możesz. Muszę sama lecieć... 
- Ale gdzie? 
- Do Grecji. Na Kretę! 
- Patrycja... - Jasiu chwycił mój nadgarstek. 
Wyrwałam nadgarstek od Jasia  nie chciałam bardziej cierpieć. Poszłam oglądać bajkę z  Kamilkiem. 
Po chwili dołączył do nas Jasiu. Po godzinie oglądania bajki zadzwonił mój telefon. 
- Halo Angela ? 
- Cześć Patrycja mam sprawę...  - Angela zwróciła się do mnie z prośbą.
- Tak słucham. Jaką? 
- Mały może zostać na noc ? Mam ważną sprawę. Odbiorę go jutro rano. 
- Poczekaj chwileczkę. 
Spojrzałam na Jasia i zapytałam : 
- Angela chce zostawić Kamila na noc. Jeśli Ci nie pasuje przenocuje u mnie. - Wyszeptałam.
- Odchodzisz jutro , a już chcesz uciekać? Patka... Nie wymyślaj! Jasne niech śpi. 
- Angela jesteś? 
- Tak , tak .
- Kamil może zostać. Nie ma problemu. 
- Dzięki Ci bardzo! To jutro rano po niego będę. Dobranoc. 
- Pa - Odłożyłam telefon. 
Jasiu szturchnął mnie w ramię. Spojrzałam na niego i podniosłam brew.
- O co Ci chodzi? 
- Cii. Patrz Kamil zasnął. 
Klatka Kamila unosiła się wolno i spokojnie. 
- Pójdę go zanieść do łóżka - Oznajmił Janek. 
Jasiu musnął moje usta i poszedł na górę z Kamilem. Na mojej twarzy pojawiły się rumieńce. 
Przez długi czas go nie było więc położyłam się na kanapie i zasnęłam. 
W nocy obudziło mnie stukanie deszczu. Otworzyłam oczy i ujrzałam nad sobą Jasia , który parzył w moje oczy.
Usiadłam na łóżku. 
- Janek co robię  w Twoim pokoju ? - Zadałam trochę retoryczne pytanie. 
- Spałaś ,  a teraz siedzisz. - Zaśmiał się chłopak.
Poczułam jak Jaś mnie popchnął przez co położyłam się na łóżku. Dziwnie się poczułam , ponieważ Jasiu podtrzymywał się  po obu stronach mojej głowy na swoich rękach i całował moje usta. 
Czułam się dobrze. Chwyciłam go za bluzkę i przyciągnęłam go do siebie .... 
============================================================================
Co Wy na to , że Patrycja odjedzie? .
Rozdział kolejny  *15* Podejrzewam dopiero na wtorek.
Jest już was ponad 1500 :o . Dziękuje !! ^^ . 
Piszcie komentarze wbijajcie na grupę na FB: D . Również zapraszam na aska :D 

wtorek, 14 kwietnia 2015

Rozdział 13

"- No... Chodź - Usłyszałam. 
Przecząco pokręciłam głową. Jasiu podszedł do mnie i wrócił do poprzedniej czynności. 
Jaś oderwał swoje usta od moich  i  zaniósł mnie do sypialni , zamknął za nami drzwi..." 
Rano obudził mnie dzwonek mojego telefonu. Przewróciłam się na bok i głośno westchnęłam. 
Przetarłam oczy widząc koło siebie Jasia ucieszyłam się.  
  Czyli to jednak nie był sen ... - Myślałam. 
- Kto dzwoni Patka ? - Usłyszałam zaspany głos chłopaka
- Koleżanka. Nie chcę odbierać - schowałam głowę w poduszkę. 
- Odbierz. 
Wywróciłam oczami i odebrałam. 
- Halo ? 
- Cześć Patrycja to ja Angela, pamiętasz mnie ? 
- Hej. No jasne , że tak. 
- Mam do Ciebie taką małą sprawę , a raczej prośbę... 
- Słucham ? 
- Dzisiaj muszę jechać na rozmowę o pracę , a wiesz... Mam synka. 
- Synka..? 
- Tak. Zajęłabyś się nim ?
- Tak jasne! O której mam na niego czekać ?
- Dzięki  ja muszę już kończyć. Przywiozę Ci go ok.14:00.  Napisz sms-em adres. 
- Okej pa - rozłączyłam się .
Położyłam głowę w poduszki wzdychając...
- Co się dzieje ? - Janek przybliżył się do mnie 
- Koleżanka chcę żebym zajęła się jej dzieckiem... Muszę więc jechać do swojego domu.
-Dlaczego ? 
- Dlatego , że będę musiała czekać na jej synka! 
- Zostań u mnie! Niech przywiezie go tutaj - Na twarzy Janka pojawił się wielki uśmiech. 
- No okey... Tylko nie wiem czy to dobry pomysł... 
- Najlepszy! Patka pisz jej ten adres! Zobaczymy czy nadajesz się na rolę matki. - Zaśmiał się chłopak. 
Spojrzałam na niego i uderzyłam go w ramię. Napisałam Angeli adres i postanowiłam wziąć prysznic. 
Do 14:00 zostały tylko 3 godziny. Włożyłam na siebie jeansy i bluzę. Zeszłam na dół w celu zrobienia śniadania. Weszłam do kuchni i zobaczyłam Jasia przy kuchence robiącego jajecznicę. Zachichotałam i usiadłam przy blacie patrząc na niego. 
- Zaraz podam Pani śniadanie. Serwujemy jajecznicę. 
- A ja zaserwuje Panu cios w ramię. 
- Mi... ? Za co proszę Pani?
- Właśnie proszę Pana za tą Panią. 
- Ja Panią porwę i uciekniemy. 
- Daleko stąd... - Zawiesiłam swoje ręce na ramiona Jasia rozmyślając.
- Tylko najpierw proszę Pani pomożemy Pani Angeli. - Jasiu posłał mi uśmiech i złożył delikatny pocałunek na moich ustach. 
- Dobra koniec tego. Rób to śniadanie - Wstałam i odeszłam kawałek  uśmiechając się.
- Oj Patrycja... 
- Wszystko co dobre zawsze się kończy - Odwróciłam się na pięcie i usiadłam na schodach. 
- Gdzieś się wybierasz ? - Jasiu spojrzał na mnie . 
- Tak idę w jedno miejsce - Wiązałam trampki 
- Dowiem się w jakie ? 
- Nie...- Posłałam Jankowi delikatny uśmiech i wyszłam z domu. 
                                                         Perspektywa Jasia. 
  Patrycja jest strasznie delikatna to jest cholernie pociągające. Udaje niedostępną co mnie drażni 
Niby nic nie chcę , ale kiedy do czegoś dochodzi zmienia zdanie. Nigdy nie miałem do czynienia z tak delikatną i nieśmiałą dziewczyną. Nie mogę się doczekać kiedy przyjedzie  Angela z swoim synkiem. 
Sprawdzę Patrycję czy nadaję się na mamę. 
~~~                                 *                  *                    *            *                                                  ~~~ 
Szłam przez park do naszego domku. Rok temu Jaś go zbudował. Weszłam do jego środka. 
Usiadłam przy stoliku. Łzy wzruszenia napływały mi do oczu. Tyle się tu stało. Ten domek nas połączył.
Tak naprawdę cholernie kocham Jasia i nic tego nie zmieni! Może gdy będę miała dzieci pokażę im ten domek...? Może opowiem im historie tego domku...? Bardzo bym chciała... Mój telefon zadzwonił , odebrałam. 
- Słucham? 
- Patrycja gdzie Ty jesteś ? - Głos Jasia rozległ się  w słuchawce. 
- W parku. Co się stało? Angela już jest? 
- Nie.. Zaraz będzie chodź ! Wracaj do mnie do domu. 
- Dobrze zaraz przyjdę. 
Wychodząc z domku zerknęłam jeszcze raz na nasz domek na drzewie. Może się stać z nim wszystko! Mogą wyciąć to drzewo, zniszczyć ten domek. Wolę powspominać w nim wspaniałe chwilę. 
Szłam przez park licząc minuty by zdążyć. Weszłam do domu Jasia. Było strasznie cicho. Zdenerwowałam się i poszłam do jego sypialni , gdzie go nie było. Zdjęłam trampki i rzuciłam je w  kąt. Szłam powoli i cicho po schodach do swojego pokoju również go tam nie było więc krzyknęłam: 
- Jasiu jesteś ?!
Nikt nic nie odpowiedział... W domu  Jasiu nie zostawił przecież żadnej karteczki. Usiadłam w kącie myśląc gdzie jeszcze mogę go znaleźć...
=================================================================================
Mamy rozdział 13 .  Ja mordki zapraszam Was na mojego Aska i grupę na FB. 
Pisać komentarze , ponieważ megaa motywują! 
Kolejny rozdział powinien pojawić się w piątek ewentualnie sobota. 
Dobiliście już prawie 1500 wyświetleń O.O. Rekord Mordki... Dziękuję Wam! <3 





















czwartek, 9 kwietnia 2015

Rozdział 12 !

"Nicole chwyciła mnie za nadgarstek i ciągła za sobą do samochodu. 
- Wsiadasz czy Ci pomóc? - Usłyszałam z jej ust. 
- Sama wsiądę! - Wyrwałam od niej rękę. 
Jechaliśmy całą drogę kiedy stanęliśmy pod jej domem Nicole zaprowadziła mnie po schodach do piwnicy. 
To co zobaczyłam przeraziło mnie... " 
Pod ścianą siedziała moja mama . Była w jakimś małym pomieszczeniu. Odwróciłam się przerażona w stronę Nicole i zapytałam : 
- Co ty zrobiłaś!? Ulżyło Ci ?! Lepiej się czujesz? 
- Nie pyskuj ! Co za dużo to niezdrowo 
- Jaki mam ten warunek spełnić żebyś wypuściła moją mamę ? 
Mama siedziała pod ścianą zmarnowana. Jej stan był okropny. 
- Żaden. Kolejna idiotka się znalazła... Do mamusi idź. Będziesz kolejną która tutaj będzie siedzieć.Może jeszcze jakąś siostrzyczkę
masz? Też naiwna tu trafi. - Nicole śmiała się.
- Idiotką to jesteś ty. Psychiczna ! Jak można tak robić ? 
Nicole wepchnęła  mnie do pomieszczenia i zamknęła drzwi na klucz. 
Ja podbiegłam do ledwo żyjącej mamy  i zaczęłam: 
- Mamo co się dzieje ? 
- Jestem głodna i chce mi się pić. - Wyszeptała mama
Miałam jeszcze butelkę wody z podróży i batoniki. Usiadłam koło mamy i przytuliłam się do niej mówiąc: 
- Zaraz Ci dam coś do jedzenia. Ona nie dała Ci nawet szklanki wody?!
- Nie...
Podałam mamie wodę i batonika. 
- Proszę tyle mam... Drugiego batonika zostawimy na jutro. Gdzie twoja torebka? 
- Miałam tylko torbę z zakupami.
- I gdzie ona jest? 
- Ona mi zabrała. Pewnie chciała mnie tu wykończyć. 
- Mamo... Damy radę poszukamy jakiegoś wyjścia. 
- Stąd? Nigdy... Już próbowałam... Nic nie ma 
- Ech damy radę. Lepiej się czujesz? 
- Tak . Dziękuje Ci. 
Zaczęłam się zastanawiać jak Janek mógł zrobić mi takie świństwo... 
Szkoda mi było już miejsca w głowie na takiego dupka. Zmęczona oparłam się o ścianę i zasnęłam. 
Rano obudziły mnie głośne krzyki , które ledwo słyszałam. 
Mama przecież śpi... Czy ktoś tu jeszcze jest ? 
Zaczęłam krzyczeć , ale i tak nikt się nie odezwał. Jedynie obudziłam tylko moją mamę. 
Skarciłam się w myślach i podeszłam do mamy :
- Mamo słyszysz te krzyki ? 
- Jedynie to słyszałam tylko twoje krzyki 
Wywróciłam oczami.
- Mamo ! Przysłuchaj się 
- Faktycznie! Patrycja ta Nicole ma jakiegoś tam swojego. 
- Skąd wiesz? Skąd znasz jej imię? 
- Wczoraj rano on przyjechał po nią. Nicole tu ze mną była. On zszedł i mówił do niej po imieniu. 
- No, ale skąd wiesz, że to jej chłopak ? Jak on miał na imię ? - W myślach błagałam by to nie był Janek. 
- Ona do niego mówiła Jasiu. Skąd wiem , że są parą? Widziałam przecież jak na siebie patrzą... Rozmawiali o ślubie 
Myślałam , że zaraz rozwalę te kraty! Miałam ochotę krzyczeć tak głośno jak tylko mogłam. 
Usiadłam w kąt przybita. Przed oczami przeleciał mi obraz Jasia , później nasze wspólne chwile. Łzy cisnęły mi do oczu. Kurde ! Mam 18 lat! Nie mogę tak płakać! 
Byłam już wykończona głodna i bolała mnie głowa. Usłyszałam trzask drzwi i szkło 
Zerwałam się na równe nogi 
- Mamo co się dzieje ?! 
- Nie mam pojęcia ani głowy teraz do takich spraw pewnie to Nicole. 
Chwyciłam się za głowę... Usłyszałam trzask drzwi. Do piwnicy wleciała Nicole i darła się : 
- Zostaw mnie ! Jak masz problem to wyjazd! Nie łaź za mną! 
- To ty masz problemy! Psychiczne ! - Słyszałam krzyk Jasia
Jak on się drze nie widziałam go w takim stanie! Odkryłam kawałek zasłony, która była na kratach i obserwowałam całą sytuację. 
Janek dosłownie wleciał za Nicole krzycząc : 
- Jesteś beznadziejna ! Cały zakład szlag  trafi! 
Zakład? Co on mówi?! Jasiek stanął tak , że mogłam zobaczyć jego twarz  
Jego twarz była cała we krwi... Wystraszyłam się . Emocje ponownie wzięły górę. 
Zaczęłam krzyczeć : 
- Jasiu ! Co ci jest ?! 
Janek stanął jak wryty...
- Patrycja ! - Podbiegł do krat. 
Przejechałam dłonią po jego zakrwawionej twarzy 
- Co ci się stało ? 
Jasiu spojrzał na Nicole.  Wszystko jasne 
Nicole wymruczała przez zaciśnięte zęby : 
- Zostaw go ! A Ty niby jesteś ze mną , a co ? 
Jasiu odwrócił się w stronę Nicole i pokazał jej środkowy palec.
Szczerze... Chciało mi się śmiać! 
Nicole podbiegła do Jasia z talerzem w ręku. Jasiu popchnął ją na ziemię , Nicole wylądowała na ziemi.
Jasiu odwrócił się w moją stronę:
- Patrycja przepraszam... Żałuję , że pomogłem Nicole
-  Nie wiem czy ci wybaczę... Coś czuję , ale nie chce ponownie dostać kopa w dupę. 
Na głowie Jasia wylądował talerz kalecząc go. Szarpałam kraty widząc , że  Janek stracił przytomność. 
Nagle poczułam przeszywający ból. Upadłam na ziemię.
                                             *                       *                          * 
Obudziłam się w domu Jasia. Zdziwiłam się. Wstałam i zeszłam na dół do kuchni. 
- Ooo już się obudziłaś!  
Oparłam się o blat. Kiwnęłam twierdząco głową. 
- Dobrze się czujesz?  
- Boli mnie głowa... Co się stało ?  - Wymamrotałam
- Nicole... Uderzyła cię...
Zacisnęłam zęby i wymruczałam 
-  Ja już się postaram żeby coś jej się stało! A moja mama?!
- Jest w szpitalu. Jej stan się pogorszył. Gdybym nie... Dobra nic.
- Gdybyś ?...
- Nie! Już wiesz wszystko. 
- NIE WIEM! Gdybyś ...Proszę dokończ...
- NIE ! daj mi spokój ! 
Jasiu wybiegł z kuchni i trzasnął swoimi drzwiami od pokoju 
Zrobiło mi się niedobrze. Znów mnie uwiódł. Znów dałam się wrobić. 
Gdzie ja mam mózg?! 
Pukałam do jego drzwi , ale on nic. W końcu usiadłam pod drzwiami i nic nie mówiłam. 
Poczułam jak drzwi się otwierają. Poleciałam w tył. Jasiu podniósł mnie i zaniósł do kuchni 
- Pobiłem ją. Nie dam robić ci krzywdy. 
- Jasiu...
- Ciii.... 
- Nie uciszaj mnie. Chcę ci powiedzieć , że dziękuje Ci. 
- Proszę , ale ... 
- Nienawidzę cię , ale cię kocham ... Nie rozumiem świata. - Przerwałam mu . 
- Masz tylko 18 lat... Zrozumiesz jak dorośniesz. 
Naszą rozmowę przerwał dzwonek mojego telefonu. Odebrałam : 
- Halo ? 
- Zginiesz zabiję Cię . - Usłyszałam damski głos. 
Janek stanął obok mnie i słuchał uważnie. 
- Nicole to ty ? 
- Zabiję cię . Zginiesz! 
- Nicole... ? 
Usłyszałam kompletną ciszę. Spojrzałam na ekran telefonu i go odłożyłam. 
Wtuliłam się do Jasia. 
- Chodź ze mną nie denerwuj się . 
- Gdzie mam iść ? 
Jasiu podniósł mnie i posadził na blacie. 
Jego brązowe duże oczy patrzyły prosto w moje. Nie czekając na jego ruch pocałowałam go. 
Ktoś zapukał do okna. Odwróciłam głowę w stronę szyby. Przy oknie stała Nicole z uśmieszkiem
Odepchnęłam Jasia.
- Co jest ? - Jaś spojrzał na mnie
- Nicole jest  przy szybie. - Wyszeptałam
Jasiu  przechylił głowę do tyłu i złapał się za nią. 
- Miało być tak pięknie - Usłyszałam z jego ust. 
Podniosłam brew. Jasiu spojrzał na mnie i na okno. Przejechał językiem po swojej dolnej wardze. Uśmiechnął się do mnie i obrócił do okna. Spuścił rolety i zakluczył drzwi 
- No... Chodź - Usłyszałam. 
Przecząco pokręciłam głową. Jasiu podszedł do mnie i wrócił do poprzedniej czynności. 
Jaś oderwał swoje usta od moich  i  zaniósł mnie do sypialni , zamknął za nami drzwi...
==================================================================================
Mamy rozdział 12! Kolejny podejrzewam dopiero na wtorek. 
Wbijać na grupę na FB. Na aska. Pisać komentarze. :)