"Czas było wychodzić na samolot... Stanęłam przed drzwiami... I zaczęłam zastanawiać się czy na pewno chcę lecieć... Czy nie lepiej tu zostać.. ? "
Czuje miłość do niego..., ale przecież kilka godzin temu chciał mnie uderzyć...
Wzięłam głęboki wdech i wsiadłam do samolotu.
Przez dwie godziny spałam. Obudziłam się gdy już lądowałam...
Przetarłam oczy i zaczęłam się szykować do wyjścia.
Stanęłam przed ogromnym lotniskiem gdzie kręciło się dużo osób...
Zagryzłam wargę i podeszłam do taśm po swoją walizkę.
Po wzięciu walizki rozejrzałam się by dostrzec gdzieś mojego tatę.
Nie było go więc trochę się wystraszyłam , ruszyłam w stronę wyjścia.
- Może przed wejściem na mnie czeka ? - Myślałam.
Ponownie się rozejrzałam i nigdzie go nie było...
Usiadłam na swoją walizkę. Nogi miałam jak z waty...
- Mam do niego przyjechać, a on nawet po mnie nie przyjdzie ? Miał czekać na mnie... Ja się tutaj zgubię...
Ja to mam szczęście... Teraz może się okaże , że tata ma mnie głęboko w dupie.- Klasnęłam w ręce kiedy zobaczyłam, że idzie.
- Noo... Proszę... W końcu jesteś... Myślałam, że mnie wystawiłeś do wiatru - Wywróciłam oczami.
- Jestem , były korki na mieście. Zawsze byłaś słonko przewrażliwiona... - Tato posłał mi uśmiech.
- Wiem... Niestety muszę się z tym pogodzić...
- No dokładnie. Widzę , że zmądrzałaś.- Zaśmiał się.
- Haha... Tato dorosła już jestem.
- Może i tak , ale dla mnie i tak będziesz moją małą kochaną córeczką.
- Oj już nie przesadzaj.
- Wstawaj z tej ziemi jedziemy do hotelu. - Tata wyciągnął rękę w moją stronę.
Kiedy jechaliśmy samochodem tato zaczął temat:
- Patrycja , a co mi kilka dni temu mówiłaś , że chcesz zostać w Legnicy... Przecież tam nie mamy domu.
- Nie... ? Ja nie wiedziałam - Zaśmiałam się niezręcznie.
- Nie strugaj ze mnie głupka... Co tam za chłopaka masz? - Zostałam szturchnięta łokciem taty.
- Ja chłopaka ? ... Nie coś ty!
Tato spojrzał na mnie i wtedy coś we mnie pękło.
- Ech to taki jakby przyjaciel... Ale jeszcze do niczego poważnego nie doszło. - Oczywiście skłamałam.
- Mhm.. A jak ma na imię?
- Jasiu... - Wymamrotałam.
- Jasiu ? Przecież jak chodziłaś do gimnazjum to miałaś pełno jakiś plakatów na ścianach z jakimś Dąbrowskim. Też się podniecałaś jakimś Jasiem.
- Tatoo!! J. JDabrowskim! Tak to prawda... - Na mojej twarzy pojawiły się rumieńce.
- To z nim chodzisz ?
- Nie chodzę z nim tylko się z nim przyjaźnie. Tak z nim...
Znaleźliśmy się w moim pokoju. Tato położył moją walizkę po czym oznajmił :
- Za 3 godziny będzie obiad. Przyjdę po Ciebie. Ja mam pokój obok.
- Dobrze. Spotkamy się przy schodach.
Rzuciłam się na łóżko i westchnęłam...
Tak bardzo byłam znów zła na Jasia za to, że chciał mnie uderzyć, ale czułam , że bardzo za nim tęsknie.
Chwyciłam w ręce telefon. Janek dzwonił dwa razy...
Odłożyłam telefon. Chcę odpocząć. Nie mam ochoty się teraz zamartwiać i smucić.
Ubrałam strój kąpielowy i chwyciłam za ręcznik kąpielowy.
Ruszyłam w stronę wyjścia. Kiedy wyszłam z hotelu zauważyłam basen.
Miałam zamiar iść nad morze , ale jeśli tu jest basen to czemu tu się nie pokąpać ?
Weszłam do zimnej wody i zaczęłam pływać.
Zegar wybił godzinę 15 : 00. Musiałam wyjść z basenu i przebrać się. Za 30 minut muszę zejść na obiad.
Pobiegłam do swojego pokoju. Chwyciłam za ubrania i wbiegłam do toalety.
Uczesałam włosy i weszłam pod prysznic. Moje ciało oblał zimny strumień wody.
Ubrałam na siebie krótkie miętowe spodenki i czarną bluzkę na ramiączkach.
Do mojego pokoju zapukał tata.
Wybiegłam z pokoju i razem z tata poszłam w stronę stołówki.
Obiad minął przyjemnie w radosnej atmosferze.
Tato zaproponował mi spacer...
Z chęcią się zgodziłam. Poznam trochę otoczenie...
Szliśmy ulicą. Mimo tego że było po godzinie 16 to było bardzo gorąco.
Rozmawialiśmy z Tatą o mojej osiemnastce. Opowiedziałam mu również o Mamie.
- O wilku mowa ! - Krzyknął nagle tata.
Na plaży gdzie spacerowaliśmy szła mama !
Serce biło mi bardzo szybko! Poczułam ulgę i radość!
Podbiegłam bliżej mamy. Na twarzy mamy pojawił się uśmiech.
- Mamo gdzie byłaś ?!
- Szukałam Taty ! - Mama rzuciła się tacie na szyję.
- Przepraszam cię. Nie powinnam zaczynać tej kłótni
- To nie twoja wina...
Jakie to słodkie... W końcu rodzina w komplecie !
Wszyscy razem wróciliśmy do hotelu.
Uradowana poszłam do swojego pokoju.
Odłożyłam torebkę na fotel i włączyłam TV.
Po co to zrobiłam ? Przecież w TV lecą same kanały Greckie.
Wywróciłam oczami i usłyszałam pukanie do drzwi .
- Hm coś się stało tacie ? - Błagałam w myśli oby tylko nie.
Podeszłam do drzwi i otworzyłam je...
Zobaczyłam w nich wielką niespodziankę !
==================================================================
Mamy kolejny rozdzialik :) .
Przepraszam was , że nie dałam rady wczoraj...
Kolejny rozdział pojawi się w CZWARTEK LUB PIĄTEK! .
Na mojej grupie na FB się to pojawi dokładniej w który dzień !
* Wbijać na aska!
* Piszcie komentarze bo motywują!
* Grupa na FB : Czytelnicy bloga Jdabrowsky & Patrycja
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz